Aktualności
Naszym zdaniem
03-07-2007
Czyj to kartel?
"Złamiemy kartel, który chce nam przeszkodzić w organizacji Euro 2012". Ciekawe kto z Państwa zgadnie czyje to słowa? Jeżeli ktokolwiek obstawia nasz obóz rządzący, może sobie przyznać punkt. Powyższe stwierdzenie padło z ust premiera Kaczyńskiego w poniedziałek, 2 lipca, podczas konferencji prasowej w Przemyślu.
"Złamiemy kartel, który chce nam przeszkodzić w organizacji Euro 2012". Ciekawe kto z Państwa zgadnie czyje to słowa? Jeżeli ktokolwiek obstawia nasz obóz rządzący, może sobie przyznać punkt. Powyższe stwierdzenie padło z ust premiera Kaczyńskiego w poniedziałek, 2 lipca, podczas konferencji prasowej w Przemyślu.
Coraz częściej przychodzi mi zastanawiać się, czy to, co się dzieje, to naprawdę rzeczywistość. Czy nie jest to przypadkiem jakaś obłąkana bajka z ponurego zbioru opowiadań science- fiction? Łatwiej (choć i tak z dużym wysiłkiem) jestem w stanie zrozumieć przekonanie premiera o politycznych podstawach protestu lekarzy i pielęgniarek - wszak każde sprzeniewierzenie się władzy, która najlepiej wie, co dla nas dobre (skądś to znamy, prawda?) musi mieć podłoże polityczne...Ale tutaj? Premier stoi na czele Komitetu Koordynującego Euro 2012, ma do dyspozycji rząd, większość sejmową, brata Prezydenta i cały aparat wykonawczy władzy. Słowem wszystko, co potrzeba, by wygenerować właściwe rozwiązania. Tymczasem w zaledwie 2 miesiące po wytypowaniu Polski i Ukrainy na organizatorów ME dowiadujemy się, że istnieje kartel, który nie pozwala na przygotowanie rozgrywek. O co tutaj chodzi??? Kto konkretnie przeszkadza panu premierowi? Jego własny rząd? Koalicjanci? Firmy budowlane? Emigrujący pracownicy?
30 kwietnia wyciągnęliśmy szczęśliwy los na loterii. Od tego dnia przygotowania do Euro miały ruszyć pełną parą. Powołano Komitet Koordynujący... I na tym się skończyło. Sejm czeka na cały pakiet ustaw niezbędnych nie tylko ze względu na Euro 2012, ale potrzebnych do realizacji inwestycji z pieniędzy unijnych w ciągu najbliższych 5 lat. Czeka już blisko 2 lata. Bez zmiany specustawy drogowej, prawa zamówień publicznych, gruntownej przebudowy ustawy o partnerstwie publiczno- prawnym i wielu innych nie jesteśmy wydać 150 mld zł na infrastrukturę w ciągu najbliższych pięciu lat. Tymczasem w Sejmie kolejna nowelizacja ustawy lustracyjnej, a o projektach infrastrukturalnych nikt nie słyszał.
Przychylam się do coraz bardziej powszechnej opinii, że rząd przyczynia się do wzrostu gospodarczego w ten sposób, że zajęty lustracją, nie majstruje przy gospodarce. Niestety, realizacja dużych projektów infrastrukturalnych wymaga zmiany przepisów. Bo potem faktycznie będzie można tylko zapłakać, że "układ nie pozwolił". Tyle, że będzie to układ ogólnej niemocy, braku przygotowania, kompetencji i kwalifikacji obozu rządzącego.
Jakub Szulc
poseł na Sejm RP (PO)