Aktualności
Newsy
12-08-2008
PO jest jedyną strukturą, która pozwala na spełnienie własnych aspiracji politycznych
Wywiad z Pawłem Grasiem rzecznikiem dyscypliny partyjnej Platformy Obywatelskiej
Platforma.org: Pan jest rzecznikiem dyscypliny partyjnej Platformy, co to właściwie znaczy?Paweł Graś: To znaczy, że zajmuję się wszystkimi sprawami, które w jakimkolwiek sposób zagrażają bezpieczeństwu całego projektu, jakim jest PO, czyli wszelkie sygnały dotyczące jakiś niepokojów strukturach, czy oskarżeń lub zarzutów pod adresem ludzi PO. Moim zadaniem jest zgromadzenie maksymalnej wiedzy na ten temat, żeby to nie była tylko informacja prasowa i przedstawienie tej wiedzy zarządowi do ewentualnych rozstrzygnięć.
Czyli jeździ pan do pożarów? Dużo jest takich pożarów?Tak to się rzeczywiście zdarza, chociaż nie tylko. Jest również dużo bieżących spraw, ale rzeczywiście, wszędzie, gdzie coś się dzieje, gdzie w strukturach jest jakiś problem, to staram się zgromadzić informacje po to, by czynniki decyzyjne: zarząd, szefostwo partii i sekretarz generalny mieli pełną wiedzę, żeby podejmować właściwe decyzje.
Jak często? Raz w tygodniu? Raz w miesiącu?Na szczęście tych pożarów tak dużo nie ma. Natomiast są pożary, które trwają czasem kilka dni lub tygodni, a nawet trochę dłużej. Zwłaszcza kiedy to dotyczy struktur regionalnych lub rzeczywiście dużych spraw. Ostatnio na brak pracy nie narzekam.
Ostatnio dużą sprawą była „sprawa sopocka” ?Rzeczywiście tak. Jeśli chodzi o Sopot, to jest to temat, który przykuł uwagę mediów szczególnie. Starałem się podczas kilkudniowej wizyty na Pomorzu zgromadzić maksymalną ilość informacji oczywiście nie zastępując prokuratury i organów ścigania. Bardziej starałem się zgromadzić wiedzę dotyczącą ewentualnych skutków czy konsekwencji politycznych – takie jest moje zadanie. Uważam, że misja została dosyć dobrze - jak na ten etap problemów -wykonana.
Z tego, co wiemy sopockie PO stoi murem za prezydentem Karnowskim…Rzeczywiście, tak jest. Lokalne i regionalne struktury przecież znają prezydenta Karnowskiego od lat. Od początku lat 90- tych. Przecież Karnowski jest znany w tym środowisku i jest symbolem nie tylko w PO, ale w tym środowisku samorządowym uchodzi za osobę, która była zwolennikiem odważnej i dynamicznej koncepcji samorządu. Więc trudno się dziwić, że ludzie, którzy go znają i obserwują przez lata są przekonani o jego uczciwości i stoją za nim murem.
Jeśli prokuratura nie postawi zarzutów to prezydent Karnowski wróci do PO?
Uważam, że prezydent Karnowski zachował się bardzo honorowo, czyli zrezygnował z członkostwa w PO, po to żeby uciąć wszelkie na ten temat dywagacje i domysły, żeby nie szkodzić Platformie. Natomiast dalsze kroki i konsekwencje to już kwestia działa prokuratury – czy rzeczywiście jest coś na rzeczy czy nie.
Wrócimy do tych pożarów. Czy to są podobne sprawy, jak ta z Sopotu?Na szczęście nie. Takich spraw jest niewiele. Większość dotyczy przeróżnych konfliktów wewnątrz struktur, które są na tyle silne, że przebijają się do mediów. Na przykład taką strukturą, gdzie są wewnętrzne dyskusje, jest struktura w województwie świętokrzyskim, czy trochę na innym podłożu w lubuskim. To są przeważnie, na szczęście, takie rzeczy, które dotyczą wewnętrznego funkcjonowania PO, a nie mają związku z negatywnymi zjawiskami, takimi jak korupcja i nie podlegają zainteresowaniu prokuratury.
Czy w tych dyskusjach chodzi o kierunek rozwoju województwa?Bardziej są to konflikty personalne, które w tak dużej organizacji, jaką jest Platforma – to jest około 30 tysięcy ludzi - są nieuniknione. Partia to taka struktura, która nie jest przeznaczona do miłości i kochania się, tylko do sporów, do walk, do programów politycznych. Na tym tle dochodzi do różnicy zdań. To jest normalne, nie jesteśmy takim ugrupowaniem, które takie problemy zamiata pod dywan i udaje, że wszystko jest w porządku. Staramy się rozwiązywać konflikty, mediować i doprowadzać do rozwiązania bez gwałtownych kroków. To się jak do tej pory dosyć dobrze udaje.
30 tysięcy członków w takim kraju, jak Polska to dużo?To, jak na polskie warunki wydaję się dużo. Zwłaszcza, że delikatnie mówiąc chęć zaangażowania się w życie publiczne, a zawłaszcza przystąpienie do partii nie jest szczególnie popularne w Polsce. To dotyczy nie tylko PO, ale również innych ugrupowań. To, co można odnotować z dumą i radością, to fakt, że PO rozwija się w miejscach, które były do tej pory szczególnie trudne, czyli takie miejsca, jak ściana wschodnia: Podkarpacie, Lubelszczyzna, Białostocczyzna. Tam widać, że PO się rozwija i to szczególnie cieszy. Owszem są bastiony PO, jak Pomorskie i Dolny Śląsk. Ja ze szczególną satysfakcją obserwuję rozwój PO tam gdzie było najtrudniej, czyli w województwach ściany wschodniej.
Czy to oznacza, że członków PO przybywa?
Członków przybywa, struktury są coraz bardziej aktywne. Są sukcesy w samorządach na różnych szczeblach od szczebla gminy do wojewódzkiego. PO zrobiła tam ogromny postęp. Tak naprawdę mało kto pamięta czas, gdy w sondażach mieliśmy 8%. Każdy, kto ocenia funkcjonowanie PO teraz, powinien pamiętać o tym, z jakiego pułapu startowaliśmy i w którym miejscu po drodze przez te wszystkie lata się znajdowaliśmy. Z dużą satysfakcją trzeba ten postęp odnotować.
Spotkaliśmy się z taką opinią, że aktywiści PO poszli do samorządów, parlamentu i do rządu, przez co życie w partii w dolnym poziomie zamarło. Czy nie jest tak?To w jakimś stopniu jest normalnym zjawiskiem. Rzeczywiście dzięki sukcesom, jakie odnieśliśmy jako partia, dzięki temu, że zbudowaliśmy mechanizm funkcjonowania partii, który promuje i kreuje lokalnych liderów, dzięki sukcesom na różnych szczeblach od parlamentu europejskiego poprzez krajowy do wyborów samorządowych - poprzez ten sukces ci liderzy, najbardziej aktywni ludzie PO są zajęci i aktywni na zupełnie innych polach. Poświęcają się pracy w samorządzie i parlamencie, co odbija się na funkcjonowaniu lokalnych struktur. Z drugiej strony jest tak, że to jest najlepsza pora i czas, żeby wyszukiwać nowych ludzi i kreować lokalną aktywność. To już zależy od wszystkich szczebli partyjnej struktury czy to się uda czy nie, ale jestem optymistą.
Na forum Platformy spotkaliśmy się z wypowiedziami typu: zgłosiłem się, ale nikt się do mnie nie odezwał, chcieliśmy założyć, koło, ale nie pozwolili nam.Dlatego jesteśmy w trakcie, a właściwe kończymy audyt struktur PO, który jest prowadzony od kilku miesięcy. Pozwoli nam on zbudować mapę i obraz aktywności i funkcjonowania PO do szczebla gminy. Aktywności struktur partyjnych i samorządowych, wyłapania wszystkich barier, które pojawiają się po drodze. To nie jest tajemnica, że są miejsca w Polsce, w których funkcjonują struktury partyjne, które osiągnęły sukces samorządowy, a które bronią się przed dopływem nowych ludzi. Temu służy ten audyt, by zidentyfikować takie miejsca i żeby otworzyć je na nowych ludzi. Tylko wtedy wielki projekt, jakim jest PO ma szanse na rozwój w przyszłości i następne wyzwania: wybory do parlamentu europejskiego, wybory prezydenckie, parlamentarne i samorządowe. To wszystko mamy zbite w okresie dwóch lat i musimy zrobić wszystko, by zachować świeżość i power tego projektu.
Czy PO otwiera się na nowych członków? Co by pan powiedział ludziom, którzy chcą zaistnieć w polityce, ale nie są do końca przekonani czy warto.Jeśli ten projekt się nie powiedzie, to długo nie będzie lepszego. Nie ma lepszej formuły niż Platforma Obywatelska, taka, która jest otwarta na nowych ludzi, nowe inicjatywy, na Europę oraz na szerokie spojrzenie na życie polityczne w Polsce. Taki projekt, który nie zajmuje się dzieleniem stanowisk i obsadą posad w spółkach, radach nadzorczych czy w administracji, tylko daje możliwość realizacji tym, którzy widzą siebie w polityce za rok za dwa za pięć, przy okazji tych wyzwań, o których mówiłem wcześniej. Jak patrzę na życie polityczne, na skostniałe i wodzowskie struktury w PiS, czy na podzieloną skłóconą i nie mogącą znaleźć swojego miejsca lewicę, to PO jest jedyną strukturą, jedyną płaszczyzną, która pozwala na spełnienie swoich aspiracji politycznych.
Czyli przychodzicie do nas, a jak napotkajcie problemy to zgłoście się do Pawła Grasia?[śmiech] Na szczęście jest jeszcze po drodze dużo innych instancji. Ja jestem skromnym rzecznikiem dyscypliny. Natomiast jest sekretarz generalny, sekretariat generalny, są władze różnych szczebli, do których można się odwoływać. Ta struktura funkcjonuje dosyć dobrze. Zgadzam się, że czasem jest problem, by wybić się z najniższego szczebla, bo te blokady, czy kłopoty z nowymi kołami i zapisywaniem się przeważnie funkcjonują na najniższym szczeblu. Myślę, że dzięki audytowi będziemy mieli tą mapę struktur i problemów dokładnie opisanych i będziemy mogli te zamknięte kanały odblokowywać.