Aktualności
Newsy
25-08-2008
Prezez PKOl i minister sportu podsumowują występ Polaków w Pekinie
Polski sport musi przejść gruntowe zmiany - uważają minister sportu Mirosław Drzewiecki i prezes PKOl Piotr Nurowski, który występ reprezentacji w igrzyskach ocenił generalnie jako udany. "Dziesięć medali to nie klęska, ale też nie sukces" – poinformował.
Minister sportu jeszcze przed olimpidą zapowiedział wprowadzenie daleko idących zmian w polskim sporcie. Kiedy przybył ponownie do Pekinu na zakończenie igrzysk stwierdził, że "start naszej ekipy utwierdził mnie w przekonaniu o konieczności podjęcia takiej decyzji".
Prezes PKOl dodał, że nie czas i miejsce, aby o tych propozycjach mówić. Stwierdził jednak, że zmiany najbardziej odczują związki sportowe. "Sztab olimpijski Pekin 2008 kończy swoją pracę. Jednak na kolejny nie będziemy czekali cztery lata. Jest propozycja, by sztab Londyn 2012 powołać niebawem i to on będzie m.in. dzielił środki na przygotowania do igrzysk. Zbyt wiele medali zostało zdobytych obok związków, stąd wniosek, że można się bez nich obejść" - ujawnił sugestie zmian prezes PKOl.
Zapytany jak ocenia występ Polaków jako jej przewodniczący, Piotr Nurowski odparł: "Dziesięć medali, liczbowo tyle samo co w Atenach, to nie klęska, ale też nie sukces, do którego nam sporo brakuje. Skłaniam się raczej do oceny, że generalnie były to udane igrzyska. W finałach startowało w Pekinie 61 sportowców, o 19 więcej niż pod Akropolem. Ten dorobek nie dał nam miejsca w światowej czołówce. Z 906 medali aż 515 zabrali reprezentanci dziesięciu krajów spośród 204, które do Chin przyjechały". Poproszony o wskazanie najlepszych i najgorszych występów reprezentantów, prezes PKOl zaczął od porażek: "Zawiodły przede wszystkim dwie dyscypliny - pływanie i żeglarstwo plus indywidualnie Marcin Dołęga. Znakomity ciężarowiec wraca bez medalu na własne życzenie. Szermierka i kajakarstwo pozostawiły niedosyt. Największa niespodzianka to srebrny medal wioślarskiej czwórki bez sternika wagi lekkiej. Wspaniały styl walki Tomasza Majewskiego w pchnięciu kulą i Piotra Małachowskiego w rzucie dyskiem, a także Mai Włoszczowskiej. Super dziewczyna, tylko nie wiedziałem, że taka chudzina, ale - jak mówił trener Piątek - tak ma być. Honor zapasów uratowała brązowym medalem Agnieszka Wieszczek. Wyróżniłbym też Katarzynę Baranowską, mimo że nie stanęła na podium".
Piotr Nurowski w ciepłych słowach mówił o Arturze Nodze (110 m ppł), Anicie Włodarczyk (młot) czy Aleksandrze Dawidowicz (MTB), którzy w Londynie mogą sprawić niespodziankę. Krytycznie odniósł się do licznej ekipy lekkoatletów (66).
"Moim zdaniem nie należy powoływać do reprezentacji tylko dlatego, że spełnione zostały kryteria. Trzeba jeszcze zobaczyć, gdzie ten zawodnik jest na światowych listach. Jeśli dla przykładu ktoś chce sobie biegać maraton, nie mam nic przeciwko, jest w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, tylko nie za państwowe pieniądze. Miejsca trzydzieste czy czterdzieste są kompromitacją".
Zdaniem prezes PKOl reprezentacja powinna być mniejsza, ale złożona ze sportowców, którzy faktycznie będą walczyć o medale. "Niech to będzie 50 czy 100 osób, ale takich, którzy będą na arenach widoczni".
Kończąc przypomniał, że ta polska reprezentacja liczyła 263 osoby, a w okresie czterech lat wydano na przygotowania 284 miliony złotych. "Niektóre związki czekały tylko, aż manna spadnie im z nieba i nie zrobiły nic, w kierunku szukania sponsorów. To się musi zmienić. Do sportu mają trafiać ludzie młodzi, przedsiębiorczy, szczególnie menedżerowie" - zapowiedział.
Prezes PKOl zakończył przeprosinami: "Pragnę publicznie przeprosić za zachowanie niektórych działaczy i trenerów. Jest mi wstyd i oświadczam, że do tej sprawy wrócę w kraju".
Senator PO Andrzej Person podsumowuje igrzyska w Pekinie