Aktualności
Newsy
21-10-2008
Donald Tusk w "Teraz my": Bycie premierem nie jest dla mnie przystankiem
O tym, czy będzie startował w wyborach prezydenckich, o duecie premier-prezydent i o rzeczywistych powodach „wojny na samolociki” oraz o tym, że nie wypowiedział do prezydenta słów : ”Chcieć to Ty sobie możesz” mówił premier Donald Tusk w programie „Teraz my” w TVN.
- Ja mam bardzo poważną rolę do odegrania, bo być premierem Polski to jest wielkie kapitalne wyzwanie i to nie jest dla mnie „przystanek w marszu do…”. Chciałbym przejść te kilka lat w poczuciu dobrze wykonanej roboty. – mówił premier Tusk odpowiadając na pytanie, czy będzie startował w wyborach prezydenckich. Dodał jednak, że nie chce być obłudnikiem: – Przecież wiadomo, że głównymi kandydatami będą kandydaci dwóch ugrupowań – PO i PiS, w wielu sondażach pojawia się moje nazwisko. Byłbym obłudnikiem, gdybym powiedział, że mnie to nie interesuje. Wolałbym jednak przejść do historii Polski jako dobry premier niż jako nieustannie ścigający się o zaszczyty polityk.
Zrobię to, jeśli będę najlepszym kandydatem Platformy
Premier Tusk odniósł się przy tym do potrzeby zgodnego duetu prezydent-premier. - Dobrze byłoby gdyby teraz w tych trudnych czasach mieć zgrany, dobrze funkcjonujący duet: gdyby premier, prezydent, większość w parlamencie umiała dobrze współpracować. Chciałbym, żeby finał moich rządów przebiegał harmonijniej niż obecnie (…) Premier przypomniał, że stoi nie tylko na czele rządu, ale również na czele partii politycznej - Platformy Obywatelskiej, która wygrała wybory. - W wyborach prezydenckich w roku 2010 powinien wystąpić ktoś, kto miałby największe szanse na zbudowanie takiej harmonijnej sytuacji. Jeśli to będę ja – podejmę taką decyzję, jeśli będzie to ktoś inny – nie będę się wahał ani chwili, by poprzeć takiego kandydata (…) Dzisiaj kluczowym zadaniem dla Polski i dla mnie jest zbudowanie takiego projektu politycznego, takich relacji między głównymi politykami, aby relacja między prezydentem a premierem, Sejmem, Senatem uwzględniała fundamentalne interesy Polski.
O „zabawie w samolociki”
- Nie chcę już więcej zabawy w samolociki – deklarował w programie premier. Jednocześnie podkreślił, że sprawa jest znacznie bardziej poważna niż przedstawiają ją humorystyczne karykatury.
- Sprawy w Brukseli były bardzo poważne i wiedziałem, że za te sprawy będzie odpowiadał polski rząd a nie pan prezydent (…), musiałem jechać do Brukseli, żeby połknąć tę żabę, którą zgotowali nasi poprzednicy. Dużo łatwiej w Brukseli było osiągnąć sukces bez konieczności tłumaczenia się z tego, co zdarzyło się w marcu 2007 roku, kiedy polska delegacja zgodziła się na zasady, które są niedobre i groźne dla Polski.
Moje słowa były inne
„ Czy powiedział pan premier do prezydenta: Chcieć to ty sobie możesz?” – dopytywali się dziennikarze.
- Nie, słowa podobne, ale mniej aroganckie. Powiedziałem „prosić zawsze można”. Powiedzmy, że emocje i sytuacja nie sprzyjały skupieniu prezydenta. Ja też byłem zdenerwowany – przyznał premier – bo sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy była nieszczególna.
wl
Plik do odsłuchania
Rozmowa z premierem Tuskiem w Teraz my