Aktualności
Newsy
20-11-2008
Doktryna bezpieczeństwa Radosława Sikorskiego
Rząd Tuska nie chce konfrontacji z Rosją, a Polska jest ostatnim krajem, który chciałby powrotu zimnej wojny. Nie możemy udawać, że w stosunkach Zachodu z Rosją ostatnio nic się nie stało - powiedział w Waszyngtonie szef polskiej dyplomacji
Sikorski podczas wykładu w prestiżowej Radzie Atlantyckiej powiedział, że "rząd Tuska nie chce konfrontacji z Rosją", a "Polska jest ostatnim krajem, który chciałby powrotu zimnej wojny". Jednak "nie możemy udawać", że w stosunkach Zachodu z Rosją "ostatnio nic się nie stało" - mówił szef MSZ. Wymienił wojnę w Gruzji, a zwłaszcza wojowniczą retorykę prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa, w tym grożenie instalacją rakiet ofensywnych wymierzonych w Europę "dzień po wyborze nowego prezydenta USA".
- Streszczę doktrynę Miedwiediewa - mówił Sikorski - w ten sposób: Rosja będzie bronić swych rodaków i infrastruktury zagranicą, jeśli trzeba, przy pomocy siły.
/images/kuba/1zsikorski.jpg)
Sikorski przypominał, że Władimir Putin nazwał Ukrainę "sztucznym tworem z dużą mniejszością rosyjską", a argument o pomocy mniejszościom - słowiańskim lub prawosławnym Rosja stosowała już wielokrotnie, np. by uzasadnić rozbiory Polski pod koniec XVIII wieku i w roku 1939. - Jeśli Rosja powtórzy scenariusz gruziński wobec Ukrainy, wywoła to kryzys europejski na wielką skalę - ostrzegał minister. - Polska nie będzie mogła ignorować takiego rozwoju wydarzeń.
- Oto doktryna w zamian za doktrynę - powiedział Sikorski - Każda kolejna próba zmiany granic w Europie siłą lub przez działania wywrotowe powinna być traktowana przez Europę jako zagrożenie dla swego bezpieczeństwa i spotkać się z proporcjonalną odpowiedzią całej wspólnoty transatlantyckiej.
Sikorski przypomniał, że Ukraina odgrywa "kluczową rolę w euroazjatyckiej przestrzeni strategicznej". Przestrzegając najwyraźniej przed neoimperializmem rosyjskim, następnie szef MSZ zacytował historyka Normana Daviesa: "Rosja plus Ukraina równa się imperium rosyjskie".
Kolejny punktem w "doktrynie Sikorskiego" jest niezgoda na demontaż OBWE i zastąpienie jej "nową strukturą bezpieczeństwa", co w ostatnich tygodniach proponuje Moskwa. - Nie zgadzamy się, by zmieniać postzimnowojenny porządek świata - mówił Sikorski.
Szef MSZ dodał, że "Rosja nie ukrywa, że chciałaby wycofania się USA z Europy. Polska się z tym nie zgadza". Mówił wreszcie, że Unia Europejska, najpotężniejsza gospodarka świata, wielokrotnie większa od rosyjskiej, nie może sobie pozwolić na dyktowanie przez Moskwę warunków energetycznych. - Jeśli potrafimy regulować obecność w Europie Microsoftu, dlaczego nie mamy potrafić, z obopólną korzyścią, wyznaczyć ram Gazpromowi? - mówił.
Sikorski podkreślał, że NATO nie może wycofać się z obietnic danych Ukrainie i Gruzji i że kraje te staną się, choć nieprędko, członkami Sojuszu. A także, że NATO nie może wycofać poparcia dla instalacji tarczy antyrakietowej USA w Polsce i Czechach. Uznał, że prezydent Francji Nicolas Sarkozy "wycofał się już" ze słów krytykujących tarczę.
Wykład Sikorskiego miał tytuł "Obietnica Obamy. Spojrzenie z Europy". Jego zdaniem wraz z wyborem Baracka Obamy Ameryka odzyskała w świecie i popularność, i autorytet, i zdolność do powrotu do roli "promotora wolności". - Świat potrzebuje sił stabilizacyjnych. Europa i Ameryka mogą wspólnie działać na rzecz dobra. Oczekujemy, że pod nowym prezydentem USA tę obietnicę będą zamieniać w rzeczywistość - zakończył Sikorski.
źródło: Gazeta Wyborcza