Aktualności
PO w mediach
28-07-2008
Komorowski w dzienniku "Polska": PiS jak antyczna Salamandra
Sondaże pokażą, czy sympatykom lewicy podoba się współpraca z radykałami od ojca Rydzyka - mówi "Polsce" marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.
Dziennik "Polska": I stało się. Platformie nie udało się odrzucić prezydenckiego weta do ustawy medialnej. Czy to oznacza, że PO nie potrafi wprowadzić w życie swoich sztandarowych projektów ustaw? Bronisław Komorowski: PiS zawarł cyniczny sojusz z SLD. Gdybyśmy my to zrobili dwa lata temu, oni krzyczeliby, że to targowica.
Za to teraz rodzi się pytanie: co dalej? Czy połączone siły PiS, SLD i prezydenta sprawią, że Platforma straci możliwość skutecznego rządzenia?
Teoretycznie ta triada rzeczywiście będzie mogła psuć i blokować Polskę. Ale niczego pożytecznego z pewnością nie zrobi.
Na razie to nad Platformą zbierają się ciemne chmury... Bez przesady! Taki widoczny sojusz między postkomunistyczną lewicą a radykalnie antykomunistyczną prawicą może być na rękę Platformie.
Dlaczego? Bo będzie kompromitował naszych konkurentów. Dla pełnej, jednakowo brzmiącej triady brakuje nowym koalicjantom tylko posłów Samoobrony. Jestem jednak osobiście przekonany, że Lewica zweryfikuje swoją strategię.
Ma Pan jakieś osobiste pretensje do klubu Lewicy? Nie ukrywam, że w tej kwestii liczyłem na racjonalność zachowań Lewicy. Ale o osobistych pretensjach w polityce nie może być mowy.
Jak zatem odpowie PO? Najważniejsza będzie odpowiedź wyborców. Już sondaże pokażą, czy sympatykom lewicy podoba się współpraca z prawicowymi radykałami od ojca Rydzyka.
Te sejmowe kłótnie sprawią, że trzeba będzie odłożyć zmiany w służbie zdrowia, być może edukacji. Nie martwi to Pana? Już dwa lata temu ostrzegałem, że z powodu PiS Polska traci najlepszy okres koniunktury. Teraz musimy działać w coraz trudniejszych warunkach.
Platforma ma szczęście: teraz zaczną się sejmowe wakacje i olimpiada. Rząd będzie więc mógł pracować bez opozycji. Prawo i Sprawiedliwość i tak będzie się awanturowało. Ta partia jest jak antyczna Salamandra, która żyła z wojny i ognia.
Może wakacje to dla rządu okazja na jakieś nowe otwarcie. Rządowi przydałoby się trochę spokoju na dokończenie najważniejszej reformy, czyli reformy służby zdrowia. Gdyby nawet udało się nam zrobić tylko to - a zapowiada się znacznie więcej - to Donald Tusk zasłużyłby na pomnik, bo dotychczas wszystkie rządy (poza rządem Jerzego Buzka) uciekały od tej reformy.
Ale już wiadomo, że opozycja i prezydent ją zablokują.
Tym, którzy to zrobią, trzeba będzie wówczas postawić pomnik hańby.
A co z drogami? Nie tylko nie buduje się ich więcej, ale już po czterech latach trzeba zrywać nawierzchnię z autostrady A2. Czy to nie symbol?
Tak, to symbol. Ale na pewno nie rządów PO. To znak, że poprzednicy pracowali źle. Minister Cezary Grabarczyk ma program i nie jest picerem, który z hukiem otwiera 10 km drogi.
Zatem Platforma nadal ma szanse, że za dwa lata Donald Tusk albo Bronisław Komorowski zostaną prezydentem? Ja nie mam takich planów. Wiem, że Polacy są narodem umiarkowanym. Powtórzę jeszcze raz: awanturnictwo PiS może tylko pomóc Platformie.
Platforma szczyciła się, że dzięki niej nie ma tylu konfliktów w polityce. Teraz ten plus staje się, jak mawiał Lech Wałęsa, ujemny. Chyba wszyscy widzą, że to PiS jest rozsadnikiem awantur. Im się wydaje, że w ten sposób murują swój radykalny elektorat. Ale takie konflikty szkodzą całemu Sejmowi - także jego umiarkowanej części.
Panie Marszałku, nie idzie Pan czasem drogą Ludwika Dorna i Saby? Ja nie wprowadzam psa do Sejmu. I nie zamierzam blokować ewentualnego głosowania wniosku o odwołanie marszałka, co się przydarzyło memu poprzednikowi. Uważam, że honor marszałka wymaga poddawania takiego wniosku pod głosowanie. Jeśli PiS zrealizuje swoją zapowiedź i złoży odpowiedni wniosek, będę chciał rozstrzygnąć to jak najszybciej w Sejmie.
Ale blokuje Pan działania opozycji. Po pierwsze, nic nie blokuję. Wchodzą pod obrady nawet te projekty opozycji, których sami, gdy mieli władzę, nie próbowali przez Sejm przeprowadzić, np. "O małoletnich ofiarach wojny" czy tzw. ustawę deubekizacyjną, jednak te ustawy, które rodzą skutki finansowe, muszą czekać (nie dłużej niż 6 miesięcy) na stanowisko rządu, bo to rząd odpowiada za budżet.
A po drugie? Dlaczego wymusza Pan szybką decyzję w sprawie uchylenia immunitetu Zbigniewa Ziobry? Nieprawda. Ja w tej sprawie niczego nie przyspieszałem ani też niczego nie opóźniam. Nie pozwolę jednak na opóźnianie normalnych, rutynowych procedur przez agresję w komisji regulaminowej. Nie może być tak, że komisja może normalnie zaopiniować wszystkie wnioski o uchylenie immunitetu poza jednym, poza wnioskiem o uchylenie immunitetu posłowi Ziobrze. Na anarchię nie pozwolę.
Podsumujmy: PiS chce upadku Rzeczypospolitej? To przesada. Ale posłowie PiS fizycznie blokowali komisję, nie dopuszczając niektórych członków komisji na salę. Tak jak w XVIII wieku, gdy byle szlachciura, krzycząc liberum veto, zrywał sejmy czy sejmiki.
Oni tłumaczą, że chcą tylko zachowania normalnych procedur. Normalnych procedur?! Blokując sale? Wrzeszcząc i przeszkadzając przewodniczącemu komisji, uniemożliwiając realizację przyjętego porządku posiedzenia. Ja tego nie mogę uznać za normalność.
Czuje się Pan uzurpatorem? Nie będę polemizował z takimi argumentami. Nie warto dyskutować z ludźmi, którzy nie rozumieją mechanizmów demokratycznych i zamieniają polski parlament w sicz zaporoską.
PiS jest siczą zaporoską? Mówię o zachowaniach, nie o partii. A od uzurpatorów bardziej bolały mnie okrzyki "precz z komuną" adresowane do moich przyjaciół z opozycji antykomunistycznej - Stefana Niesiołowskiego i Andrzeja Czumy. Przecież posłowie PiS krzyczeli to do tych, którzy całe lata spędzili w komunistycznych więzieniach! Wrzeszczeli to ci, którzy sami nic dla walki z komuną nie zrobili.
Pan Marszałek mógł się spodziewać, że wybuchnie taka awantura. Chyba byłoby lepiej, gdyby ta sprawa toczyła się normalnym rytmem.
Rozumiem, że pan sugeruje, iż po PiS należy się spodziewać wszystkiego. Dla mnie normalne znaczy w zgodzie z regulaminem i przyjętym porządkiem posiedzenia z poszanowaniem roli przewodniczącego, a nie na zasadzie "kupą mości panowie". Do tego, aby było w Sejmie normalniej, potrzeba zaangażowania wszystkich stron. Jak na razie tam, gdzie pojawia się PiS, zaczyna się konflikt, awantura i polityczna wojna. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że taka jest natura tego środowiska, które jak mitologiczna Salamandra dobrze czuje się tylko w ogniu walki. To chyba jest też efekt tego, że umiarkowani politycy PiS, tacy jak Kazimierz Marcinkiewicz, Kazimierz Ujazdowski czy Paweł Zalewski, zostali wypchnięci lub zmarginalizowani.
Mówi się, że mądrzejszy ustępuje.
Mądrzejszy nie może ustępować przed brutalną agresją, bo to byłoby tchórzostwo, a nie mądrość. PiS jest niezdolny do stosowania polityki kompromisu. A każde ustępstwo ze strony sejmowej większości czy marszałka traktuje nie jako akt dobrej woli, ale jako dowód słabości i zachęty do eskalacji własnych żądań.
Na przykład?
Zabiegałem, by komisja ds. służb specjalnych została poszerzona o przedstawicieli PiS. Jeden z nich został nawet jej szefem. Uważałem, że taki kompromis jest potrzebny Sejmowi. Jaki był efekt? PiS natychmiast podjął próbę sparaliżowania prac komisji.