Aktualności
PO w mediach
04-08-2008
„Gazeta Wyborcza”: Impeachment z Loch Ness
Po co politycy PiS straszą odwołaniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego?
„Od piątku prześcigają się w opowieściach, że Platforma rzekomo chce pozbawić urzędu prezydenta Kaczyńskiego. Zaczął szef TVP Andrzej Urbański, który w wywiadzie dla „Dziennika" oświadczył, że zna treść tajnej analizy przygotowywanej przed wyborami przez PO. Jest tam mowa o tym, że „impeachment prezydenta jest koniecznością”. Tu prezes dodał zaraz, że póki on jest szefem TVP, to telewizja nie weźmie w tym udziału. Następnego dnia słowa prezesa komentują kolejni politycy PiS - przepytani przez "Dziennik" i "Rzeczpospolitą". Paweł Kowal: „Nie widziałem tego dokumentu, ale wiem z bardzo wiarygodnego źródła, że jest”. Elżbieta Jakubiak, „przekonana, że PO ma plan” impeachmentu prezydenta: „Platforma zleciła podobno analizę prawną mocnych i słabych stron rządu PiS oraz prezydentury. Było w niej napisane, że mocną stroną układu Kaczyńskich jest to, iż Lech Kaczyński jest prezydentem”. Dowodem niecnych planów PO miały być:a) tekst obecnego ministra finansów Jacka Rostowskiego z 2006 r. dla tygodnika "Ozon" ("Dziennik" cytuje fragment, w którym jednak jest mowa nie o pozbawieniu prezydenta urzędu, ale o możliwości "ustąpienia prezydenta ze stanowiska"); oraz b) to, że Janusz Palikot nazwał prezydenta chamem (co z lubością przypomina poseł Kowal).To nic, że politycy PO zaprzeczają. Przekaz PiS jest dramatyczny: Platforma chce odstrzelić głowę państwa!Trudno uwierzyć, że PiS-owscy posłowie nie wiedzą, jak trudne jest odwołanie prezydenta. W konstytucji nie ma impeachmentu jako procedury pozbawienia prezydenta urzędu przez parlament. Jest tylko zapis, że prezydent może być pociągnięty do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu. Gdyby naruszył konstytucję, ustawę lub popełnił przestępstwo. Za wnioskiem o postawienie go przed Trybunałem Stanu musiałoby zagłosować dwie trzecie Zgromadzenia Narodowego (czyli co najmniej 374 posłów i senatorów). Nawet jeśli "za" byłaby cała PO, PSL i lewica, i tak zabrakłoby im głosów. A nawet gdyby uchwała o postawieniu prezydenta Rzeczypospolitej w stan oskarżenia przed Trybunałem Stanu została podjęta, sprawowanie urzędu przez prezydenta byłoby tylko zawieszone. I tu kolejna wątpliwość. W obecnym Trybunale stosunek kandydatów wysuniętych przez PO do tych z PiS to ledwie 8 do 7.O co więc chodzi politykom PiS?• Straszą prezydenta, bo prezydent nienastraszony jest dla PiS niepewny? Zamiast realizować twardą politykę, mógłby, nie daj Bóg, zacząć dochodzić z PO do kompromisu. Tak jak w czasie, gdy w Sejmie ważyły się losy ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Wiadomo, że Platforma - jeśli nie chce kolejnego weta - musi szukać porozumienia z prezydentem - choćby w sprawie ustaw zdrowotnych. Prezydent jako prezydent i prawnik musi wiedzieć, jak trudne byłoby odwołanie go z urzędu. Ale opowieści o strasznych zamiarach polityków PO trafiają na podatny grunt - co było widać chociażby we wczorajszych wystąpieniach prezydenta w Muzeum Powstania Warszawskiego i w TVP Info. • Straszą zwolenników Lecha Kaczyńskiego, przekonując ich, że rządy PO są nie tylko zagrożeniem dla obywateli i dla gospodarki, ale też dla samego państwa? Wobec specyficznego elektoratu ten scenariusz się sprawdza, czego dowodem jest wygwizdanie premiera Donalda Tuska i wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego, w czasie gdy na Powązkach oddawali 1 sierpnia hołd poległym powstańcom. • Są „piątą kolumną” Platformy w PiS. Bo dzięki nim premier Tusk, pytany przez dziennikarzy o impeachment może żartować, jak wczoraj w Krakowie, że „to temat bardziej lekarski, niż polityczny”.• Jest jeszcze czwarte wyjście. Posłowie PiS w czasie kanikuły zachowują się jak Szkoci znad Loch Ness. Tacy, co żeby nie stracić wpływów z turystyki, rozpowiadają, że osobiście potwora Nessie nie widzieli, ale z bardzo wiarygodnego źródła wiedzą, że istnieje.” (GW, str.4)