Aktualności
PO w mediach
21-08-2008
„Sygnały dnia” - Sikorski: W Afganistanie bez złudzeń
Nie ma co owijać w bawełnę – musimy przemyśleć naszą taktykę w Afganistanie – mówił minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w programie „Sygnały dnia” Polskiego Radia.
Polskie Radio: Panie ministrze, w Afganistanie zginęło trzech polskich żołnierzy, jeden ciężko ranny. Wjechali na minę, wcześniej dziesięciu Francuzów. Co się dzieje w Afganistanie? Czy to są odizolowane przypadki, czy też mamy do czynienia z jakąś ofensywą talibów, z jakimś nasileniem walk i być może kulminacyjnym momentem tej wojny?
Radosław Sikorski: Nie ma co owijać w bawełnę. Ja bym życzył sobie, aby to były odizolowane przypadki, ale ich ilość pokazuje, że niestety talibowie są bardziej żywotni niż byśmy sobie tego życzyli. Mieliśmy cztery incydenty: ucieczka około tysiąca więźniów z Kandaharu, mała, ale regularna bitwa między talibami a Amerykanami w prowincji Kunar, udana zasadzka talibów na konwój francuski na drodze Kabul–Dżalalabad w okolicach Kamy w Sorubii, która dostarcza elektryczność Kabulowi, no i teraz na mniejszą skalę, ale udany, krwawy, tragiczny dla nas atak na Polaków. To oznacza, że musimy przemyśleć naszą taktykę w Afganistanie.
Panie ministrze, czy Polacy są ofiarami, zginęli dlatego, że atak był mierzony właśnie w Polaków, czy po prostu jako żołnierze sił NATO?
R.S.:Myślę, że nie możemy sobie wyobrażać, że jesteśmy tam na jakichś specjalnych prawach. Jesteśmy częścią kontyngentu Sojuszu Północnoatlantyckiego, który wspiera demokratyczne władze Afganistanu, te władze, które talibowie chcieliby obalić. I, oczywiście, ja uważam, że Polacy mają szczególne doświadczenie i od kilkudziesięciu lat biorą udział w misjach pokojowych i przeważnie znacznie lepiej nawiązują kontakty z ludnością miejscową niż inne kontyngenty, ale jednak nie można liczyć na to, że talibowie, dla których my wszyscy jesteśmy po prostu niewiernymi, będą Polaków traktowali ulgowo.
(…)
Wczoraj podpisanie umowy o tarczy, pan podpisywał. Czy składając podpis, przeszła panu przez głowę taka szczególna myśl, którą można ujawnić? Bo to są takie momenty, w których coś tam w głowie biega zawsze, jakaś myśl, która potem zostaje na lata.
R.S.: No, to jest kolejny krok milowy na naszym wchodzeniu, przyjmowaniu statusu normalnego zachodniego kraju. Ja kiedyś walczyłem o to, żeby Polska była demokratyczna, żeby była normalnym zachodnim krajem. Wejście do NATO 10 lat temu to było, oczywiście, epokowe zdarzenie, no a teraz już stajemy się takim normalnym, już nie nowym członkiem Sojuszu, tylko po prostu członkiem Sojuszu, takim, który ma właśnie bazy, ma infrastrukturę natowską. No i mam satysfakcję, że miał być garnizon, jeden garnizon z amerykańską flagą na naszym terenie, będą dwa. I to, jak wiemy, jest potężna siła odstraszania i to – jeśli umowa zostanie zrealizowana – to będzie wkład w bezpieczeństwo całego Sojuszu, ale także Polski.
Panie ministrze, z prawej strony, z Prawa i Sprawiedliwości – może nie wprost, ale da się wyczuć ten ton – płyną zarzuty czy też argumenty tego typu, że na przykład gdyby nie wywiad ministra Waszczykowskiego, w którym oskarżył rząd o kierowanie się PR–em w kwestii tarczy, to mogło być różnie. Czy to trochę nie było tak, że rząd był w bardzo trudnej sytuacji, bo gdyby tarczy nie było, na tej ekipie do końca mógłby spoczywać zarzut, że kierowała się interesem partyjnym, a nie Polski?
R.S.:To kompletna bzdura. Jeśli pan myśli, że rząd kieruje się tym, że jakiś urzędnik udzielił skandalicznego wywiadu, to widzę, że mamy mniej szacunku niż nawet ja się spodziewałem. W tym przypadku bardzo bym prosił wszystkich krytyków, aby nie obrażali naszej ekipy negocjacyjnej. Tu w ostatnich tygodniach odbyła się gigantyczna praca w MSZ, w Ministerstwie Obrony Narodowej, nasza placówka w Waszyngtonie, nasi lobbyści w Waszyngtonie, są na to dziesiątki depesz, setki maili, setki rozmów telefonicznych. Oczywiście, trzon umowy istniał już poprzednio, ale te dodatkowe zapisy – klauzula solidarności, Patrioty na stałe, drugi amerykański garnizon – to wymagało olbrzymiej pracy. I mówienie o tym, że ktoś jednym wywiadem to załatwił, jest naprawdę niepoważne i obraźliwe.
(…)
Cały wywiad