Aktualności
PO w mediach
29-08-2008
Michał Boni w "Dzienniku": Nie ma konfliktu ze związkami
- Nie ma dziś konfliktu związki zawodowe - rząd. Ja pamiętam wielkie demonstracje, wielkie konflikty, gdy budowały się zręby polskiej demokracji, a ludzie tracili pracę. Dziś jest tak, że nie możemy znaleźć rąk do pracy. Płace rosną w niesłychanym tempie, to o co pretensje do rządu? - zastanawia się w wywiadzie dla "Dziennika" szef doradców premiera, Michał Boni.
Dziennik: Po ostatnich wypowiedziach przedstawicieli rządu można mieć schizofrenię. Minister pracy mówi, że dzisiejsza manifestacja „Solidarności” to wyraz poparcia dla rządu. Z kolei minister zdrowia jest zaskoczona, że pielęgniarki wychodzą na ulicę, skoro od niej wyszły uśmiechnięte. A związkowcy mówią, że rząd kłamie. O co tu chodzi? Michał Boni: Nikt nie uważa, że jest dobrze. Ale też Polska nie stoi nad przepaścią. Naprawdę nie ma dziś konfliktu związki zawodowe – rząd ani żadnego poważnego konfliktu społecznego. Pamiętam wielkie demonstracje, gdy budowały się zręby polskiej demokracji, a ludzie tracili pracę.
Dziś jest tak, że nie możemy znaleźć rąk do pracy. Płace rosną w niesłychanym tempie, to o co pretensje do rządu? Dziś osiągnęliśmy w rozmowach z nauczycielami wręcz kopernikański przełom, bo nie było jeszcze tak, że w trzech kolejnych latach płace będą rosły o 10 proc. co roku, czyli w skali 30 proc. do 2010 r. (licząc podwyżkę od 1 stycznia 2008). Dziś premier zobowiązał się do tego wobec partnerów społecznych. Poza tym odrzucam ten sposób retoryki, w którym nieustannie się mówi, że ktoś oszukuje. Trzymajmy się faktów: w tym roku bezrobocie mamy najniższe od 18 lat.
Wzrost wynagrodzeń o 11,6 proc. Mamy wspólne z pracodawcami i związkami zawodowymi ustalenia dotyczące wzrostu płacy minimalnej w przyszłym roku, i to o 13 proc., czyli o wiele więcej niż przewidywana inflacja. Mieliśmy w tym roku znaczącą waloryzację emerytur i rent. Gdzie więc naprawdę poważne problemy?
Czy dzisiejsza wielotysięczna demonstracja nie jest porażką rządu?
To jest wyraz demokracji i nie widzę tu porażki żadnej ze stron. Naprawdę nie wiem, o co chodzi. Warunki życia się poprawiają, prace rządu dotyczące godnej pracy, płacy i emerytury akurat się toczą. Poprzednie rządy nawet nie śmiały wielu z tych spraw podjąć, a my to robimy. Podejmujemy decyzje, żeby emerytury były w perspektywie 20 lat bezpieczne, a polska gospodarka się rozwijała. To konieczne dla Polski, nie dla rządu.
(…)
Mówi pan, że rząd jest otwarty na kompromisy. Jednak ustalenia białego szczytu służby zdrowia zupełnie nie przełożyły się na projekty ustaw. Jego uczestnicy poczuli się zignorowani. Mam żal, że tak się stało, ale przecież część ustaleń znalazła się w ustawach. Z drugiej strony ci, którzy najgłośniej protestują, sami nie podpisali ustaleń białego szczytu. A skoro nie podpisali, nie powinni mieć aż takiej pretensji, że nie zostało to wdrożone. Dodatkowo wytworzyła się atmosfera lęku, że rządowi chodzi tylko o to, by prywatyzować służbę zdrowia. Ludzie, którzy tworzą te lęki, albo robią to z powodów politycznych, albo nie chcą i nie mogą zrozumieć istoty proponowanych rozwiązań.
(…)
Cały wywiad: http://www.dziennik.pl/polityka/article229606/Boni_o_Solidarnosci_Nie_wiem_o_co_chodzi.html