Aktualności
PO w mediach
02-09-2008
Bartoszewski w "Dzienniku": Jest gorzej niż za stalinizmu
Partyjne porachunki rozgrywano 1 sierpnia w Warszawie na katolickim cmentarzu nad grobami powstańców. Tego nie robili nawet komuniści. Na cmentarz ten chodzę od 1945 r. Komuniści nas obserwowali, ale nie robili żadnych manifestacji antynarodowych ani antyludzkich. Takiego zdziczenia jak w tym roku nie widziałem nigdy. Za stalinizmu tego nie było - mówi „Dziennikowi” profesor Władysław Bartoszewski.
„Dziennik”: Wygwizdanie Bogdana Borusewicza w czasie obchodów Sierpnia ’80 określił pan jako objaw "bolszewizacji myślenia". Skąd tak mocna reakcja?
Prof. Władysław Bartoszewski: To było obrzydliwe. Przecież Borusewicz jest jednym z twórców „Solidarności”, narażał swoje życie, młodość, karierę. Wiem to, bo był moim studentem na KUL, więc znam jego życie. Takie zachowania jak 31 sierpnia w Gdańsku czy wcześniej w czasie obchodów 1 sierpnia w Warszawie to objaw bolszewizacji w myśleniu. Nie chodzi mi o związek z marksizmem, lecz o zjawisko mentalnej bolszewizacji, która polega na uznawaniu jednej partii, jednego kierownictwa, wykonywaniu jednej dyrektywy.
Kogo pan ma na myśli? To odnosi się do tych, którzy zorganizowani przyjeżdżają na takie uroczystości i buczą czy gwiżdżą. Niech mi nikt nie mówi, że wszyscy mają takie same sumienia, które, dokładnie w tym samym miejscu, przy tym samym nazwisku, poruszają ich motywami i skłaniają do buczenia. Takimi dziećmi to my nie jesteśmy.
W Gdańsku została przekroczona granica przyzwoitości w życiu publicznym?
Ona została przekroczona już wcześniej. Partyjne porachunki rozgrywano 1 sierpnia w Warszawie na katolickim cmentarzu nad grobami powstańców. Tego nie robili nawet komuniści. Na cmentarz ten chodzę od 1945 r. Komuniści nas obserwowali, fotografowali, organizowali swoje przemarsze ZBOWiD-owskie (Związek Bojowników o Wolność i Demokrację), ale nie robili żadnych manifestacji antynarodowych ani antyludzkich. Takiego zdziczenia jak w tym roku nie widziałem nigdy. Za stalinizmu tego nie było.
Cały wywiad