- miesiąc -
- dowolny -
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
- rok -
- dowolny -
2009
2008
2007
Aktualności   PO w mediach

25-09-2008

Mężydło w „Dzienniku”: Wśród esbeków było wielu psychopatów

Różnych ubeków się spotykało. Ja miałem do czynienia z ludźmi, którzy postępowali nielegalnie - nawet według wówczas obowiązującego totalitarnego prawa. Wywieźli mnie do lasu i tam mnie torturowali. Wtedy objawiła się ich sadystyczna natura - mówi „Dziennikowi” Antoni Mężydło, poseł PO.

Pan zagłosuje za ustawą obniżającą emerytury byłym funkcjonariuszom SB?
Antoni Mężydło: Oczywiście. W moim przypadku to naturalne. Uważam to za swój obowiązek.
Obowiązek w sensie moralnym czy dyscypliny partyjnej?
Obowiązek w sensie moralnym. Wobec wszystkich kolegów, z którymi działałem w opozycji. Tego domaga się sprawiedliwość i uczciwość. Zresztą myślę, że większość społeczeństwa chce, by tak było.
Dlaczego pan mówi o sprawiedliwości? Może to jednak byli funkcjonariusze, którzy wykonywali swoje obowiązki a nie dranie?
Różnych ubeków się spotykało. Natomiast ja miałem do czynienia z ludźmi, którzy postępowali nielegalnie - nawet według wówczas obowiązującego totalitarnego prawa. Wywieźli mnie do lasu i tam mnie torturowali. Wtedy objawiła się ich sadystyczna natura. Do SB szli ludzie z pewnymi predyspozycjami. A wydaje mi się, że służby świadomie kształtowały takie postawy. W książkach Wiktora Suworowa też widać, że służby tak wpływały na swoich funkcjonariuszy.
SB pielęgnowała patologiczne cechy swoich pracowników?
Myślę, że tak. Pewnie takie cechy też wręcz kształtowano, jeśli ktoś ich wcześniej nie posiadał. Bo szli tam ludzie dla większych zarobków, dla płac pięcio- czy sześciokrotnie wyższych, niż zarabiał wtedy nauczyciel. System zmieniał charaktery i osobowości, nawet jeśli z początku byli to ludzie uczciwi i wrażliwi. Obserwuję to również teraz podczas procesów, które odbywają się w Toruniu przeciwko byłym esbekom. To nie są miłe sytuacje dla naszych kolegów, którzy tam zeznają jako świadkowie i muszą opowiadać o brutalnych scenach. Akurat moje miasto, Toruń, było wyjątkowe. Tam Służba Bezpieczeństwa była bardzo brutalna. I dziś to, co widzę na salach sądowych, utwierdza mnie w przekonaniu, że w SB było wiele osób o patologicznych skłonnościach. Niektórzy z nich to wręcz psychopaci. Pamiętam tych, którzy mnie porwali. Wtedy aż tak tego nie odbierałem - myślałem, że potraktowali mnie z całą brutalnością, by wykonać zadanie. Teraz jednak, gdy wiem, jak znęcali się nad uczniami szkół średnich, to jestem pewien, że to patologia. Np. rozbierali do naga ucznia i kazali mu leżeć na dwóch krzesłach. Podparty z przodu i nogami musiał utrzymywać się w tej pozycji i tak go przesłuchiwali.
Może mieli rozkazy, by brutalnością wyciągać jak najwięcej informacji?
Myślę, że to sami wymyślili. Dla tych przesłuchiwanych to przeżycia trudne do wspominania także dzisiaj. Widać, że w sądzie odtwarzają ten ból. To widać na ich twarzach. Dlatego przychodzimy do sądu, by się z nimi solidaryzować i trochę ulżyć im w cierpieniu.
To co pan opowiada, zadaje kłam tezie, że skoro wtedy toczyła się walka, to esbecy mieli prawo bronić ówczesnego, niedemokratycznego, ale legalnego państwa.
Oni łamali wszelkie reguły. Porwania w Toruniu - porwano mnie, moją żonę, jeszcze dwóch kolegów - to było niezgodne z ówczesnym prawem. Oni nie przyznawali się, że są z SB. Podszywali się pod terrorystyczną organizację "Antysolidarność", która miała walczyć z rakiem toczącym polskie społeczeństwo, jakim niby była "S". Dostałem ich ulotkę z mottem z Apokalipsy. Działali środkami niedozwolonymi. A zabójstwo ks. Popiełuszki? A śmierć Piotra Bartoszcze? To ten sam okres, kiedy i nas porywali. Dziękujemy Bogu, że nas nie zabili, ale my też mogliśmy zginąć. Podejrzewam, że Bartoszcze zginął, bo się im postawił. Ja wtedy, gdy mnie uprowadzili, byłem bardzo spolegliwy. Wbrew własnemu charakterowi. Nie walczyłem, wypierałem się, mówiłem, że nic nie pamiętam, że pomyłka itd. A i tak byłem bity, straszony śmiercią. Odbezpieczali pistolet, kopali ziemię, jakby wykopywali grób. Oni zamaskowani, ubrani w kurtki puchowe, jakoś tak nienaturalnie wypchane, więc wyglądali potężnie. Przesłuchanie wyglądało tak, że światło w oczy, ja stałem, i co chwilę cios w brzuch albo w kark, tak, że padałem na ziemię. Albo nagle markowali nacinanie tętnicy szyjnej. Rzucenie na ziemię i bicie pałką po piętach. Psychicznie czułem się strasznie. To nie były dozwolone metody, nawet przez tamto prawo.
(…)
Spotkał się pan z przypadkami, że SB szantażowała tym, że coś złego stanie się członkom rodzin?
Tak. W przypadku jednego z działaczy szantażowano go losem dziecka. On był pod tym względem bardzo wrażliwy, bo jedno z dzieci mu zmarło z powodu wady serca. Powiedzieli mu, że może coś się zdarzyć, że samochód przejedzie dziecko. W jego przypadku zastraszanie polegało na mówieniu, że krzywda stanie się jego najbliższym. Ja jeszcze nie miałem dzieci, więc mnie straszyli, że mnie wywiozą do jakiegoś miejsca tortur w Bieszczadach. I tam na pewno pęknę, bo oni mają przemyślane formy torturowania.
Esbecy z premedytacją wykorzystywali najczulsze dla każdego punkty?
To byli inteligentni ludzie. Przy okazji trochę psychopaci. Np. Marek Kuczkowski z Torunia był jakimś poetą.
To ten, który pana porwał, a obecnie biznesmen prowadzący prywatną uczelnię?
Tak, dokładnie ten.
(…)

Cały wywiad

Ludzie Platformy Obywatelskiej

Regionalne serwisy PO

Biuro Krajowe PO, ul.Andersa 21, 00-159 Warszawa
tel.: (0 prefix 22) 635-78-79, (0 prefix 22) 831-55-07
fax: (0 prefix 22) 635-76-41

Redakcja serwisu PLATFORMA.ORG
ul. Marszałkowska 87 lok. 85
tel.: (0 prefix 22) 402 42 03
www@platforma.org