|
|
Aktualności
PO w mediach
20-11-2008
Palikot w dzienniku "Polska": Zaczęło się szukanie haków na Platformę
Założę się, że najpóźniej w ciągu miesiąca znajdą się kolejne kwity, tym razem na Schetynę - mówi Janusz Palikot, poseł PO, w rozmowie z "Polską". Polska: Gdy w programie Bogdana Rymanowskiego rzucił Pan łeb świni na stół i mówił, że za Mirosławem Drzewieckim jeżdżą tajemnicze samochody, a PZPN wynajęło ludzi do szukania na niego haków, to mało kto Panu uwierzył. Janusz Palikot: Zdążyłem się już do tego przyzwyczaić. Jednak moje słowa o PZPN okazały się prorocze. Dlatego proszę mi wierzyć, rozkręcanie afery wokół tego, że minister Drzewiecki dziewięć lat temu ponoć pobił swoją żonę, to dopiero początek. Początek czego? /images/kuba/palikot_12.jpg) Wielkiego wyciągania haków na Platformę i na każdego, kto ośmielił się podnieść rękę na PZPN. To dlatego ostatnio wyszła sprawa byłej żony Bogdana Klicha, a za chwilę może być głośno o byłych rzekomych wspólnikach Sławomira Nowaka, którzy - zasiadając w radach nadzorczych dużych spółek - prowadzili niejasne interesy. To widać, że w krótkim czasie zaatakowanych zostało kilka osób, za chwilę do tej listy dołączą kolejne. Na kogo, Pana zdaniem, szykowane są kolejne haki? Na wicepremiera Grzegorza Schetynę przede wszystkim. I na mnie też. Dlaczego na Grzegorza Schetynę? Bo ostro wypowiadał się na temat PZPN i bardzo wspierał te działania Drzewieckiego, które prowadzić miały do rozbicia mafijnych struktur w związku. Okazuje się więc, że krótką listę osób z Platformy do politycznego załatwienia ma nie tylko Lech Kaczyński, ale i prominentni działacze PZPN. Wiem, że wynajęci przez związek ludzie działają. To zemsta za to, że w końcu dobraliśmy się im do skóry. Wynajęli detektywów, podsyłają dziennikarzom dziesiątki materiałów. Płacą za swoje wysiłki fortunę. Strasznie to wszystko sensacyjne. Nie przeczę. Ale mogę się założyć, że jeśli w ciągu najbliższego miesiąca nie wypłyną nagle haki na Schetynę lub na mnie, to będę biegał w dresie dookoła Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Donald Tusk też jest na liście osób do załatwienia? Myślę, że nie. Bo PZPN zależy teraz przede wszystkim na odbudowaniu swojej strefy wpływów. A atakując ostro premiera, zamknęliby sobie drzwi do ostatecznej instytucji odwoławczej. To byłaby permanentna wojna, a oni wolą akcje podjazdowe. Chcą zmuszać do ustępstw. Bo proszę pamiętać, że oczyszczanie PZPN to nie była jakaś jednorazowa akcja. Tam teraz pracuje prokuratura, urzędy skarbowe. Cały czas jest ciśnienie na to, by wprowadzić zmiany w statucie, które do tej pory były przez prezesów stopowane. Nie skończyły się też rozmowy na temat przejrzystości finansowej, audytów zewnętrznych, zwiększenia grupy członków-delegatów mających wpływ na wybieranie władz związku. Te wszystkie zmiany są przed nami. PZPN robi teraz wszystko, by zmusić władzę do wycofania się z nich. Ataki będą się więc nasilać.
Cały wywiad
|
|