- miesiąc -
- dowolny -
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
- rok -
- dowolny -
2010
2009
2008
2007
Aktualności   Newsy

04-02-2010

Premier zeznawał 13 godzin przed sejmową komisją śledczą

Od godziny 9 do godziny 22 trwało przesłuchanie premiera Donalda Tuska przed sejmową komisją hazardową. Premier przeznaczył cały dzień do dyspozycji sejmowych śledczych. Donald Tusk zrezygnował z prawa do swobodnej wypowiedzi przed komisją i przesłuchanie rozpoczęło się od razu od pytań posłów.

Powody dymisji b. wicepremiera, szefa MSWiA Grzegorza Schetyny

 
Pytany o powody dymisji wicepremiera Schetyny premier odpowiedział, że decyzja ta nie wynikała z utraty zaufania, czy wątpliwości co do roli Grzegorza Schetyny w kontekście tzw. afery hazardowej. Premier Tłumaczył, że fakt iż z funkcji szefa klubu PO odszedł wtedy Zbigniew Chlebowski wymagał decyzji stricte politycznej - chodziło o wzmocnienie Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. I dlatego właśnie podjął taką decyzję w odniesieniu do Grzegorza Schetyny, którego podczas spotkania z posłami rekomendował na stanowisko szefa klubu PO. - Nie raz już taką decyzję podejmowałem. W takich sytuacjach daję radę – powiedział premier Tusk.

 
„Sprawa” czy „afera” hazardowa”?

 
- Mnie sformułowanie „afera hazardowa” nie przeszkadza. Przez wiele tygodni, wiele gorszących aspektów i zachowań różnych ludzi, różnych, w tym urzędników państwowych, pozwala na używanie tego typu sformułowania" – mówił Donald Tusk, odpowiadając na pytanie Beaty Kempy (PiS), czy w świetle dymisji, których dokonał w październiku 2009 r., uważa, że była "afera hazardowa".
Tusk powiedział, że niektóre dymisje nie miały bezpośredniego związku z jego brakiem zaufania do tych osób w związku z aferą. Jak zaznaczył, takich stricte politycznych decyzji wymagała sytuacja jego rządu i klubu.
- Te decyzje podejmuję na własną odpowiedzialność" – mówił Donald Tusk i zaznaczył, że wynikały one z jego analizy, jakie rozwiązanie służy najlepiej Polsce i pracy rządu. Premier zaznaczył też, że te dymisje dotyczyły "pakietu osób", które w jego ocenie przez długi czas będą "czasowo i emocjonalnie zaangażowane w tę sprawę i z tego tytułu nie będą sprawnymi ministrami".

 
Dziwne działanie Kamińskiego, dziwne materiały

 
Premier tłumaczył, że w jego opinii postępowanie szefa CBA Mariusza Kamińskiego było „postępowaniem budzącym wątpliwości” - mówi premier. Donald Tusk przywołał podobną sytuację, która zdarzyła mu się kilka tygodni przed spotkaniem z Mariuszem Kamińskim: - Szef jednej ze służb przyszedł do mnie i powiedział, że niewykluczone, że dojedzie do zatrzymania prezesa ZUS-u. Pytam go, czy w związku z tym, że przekazuje informacje, to ja mam podjąć działania. On powiedział, że potrzebują kilku dni jeszcze, żeby sfinalizować akcję i mówi wyraźnie, że nie oczekuje działań, że dyskrecja jest metoda ich działania – powiedział premier Tusk. Mariusz Kamiński prosił natomiast premiera o działanie.
Premier podkreślił, że audyt wykazał, iż działania CBA były bardzo kosztowne, niewspółmiernie do efektów. - Moja ocena profesjonalizmu Mariusza Kamińskiego mogła wpływać na moją ocenę wartości materiałów, które przygotował, ale zgodnie z ustawą o CBA nie daje możliwości wyciągnięcia konsekwencji służbowych – powiedział.
Premier Donald Tusk powiedział, że analiza CBA z informacjami o kontaktach biznesmenów branży hazardowej z politykami PO nie była dla niego dokumentem wiarygodnym. Materiał, który informował o tzw. aferze hazardowej, nazwał osobliwym.
Dokument ten CBA przesłało do Kancelarii Premiera 12 sierpnia 2009 r. Szef rządu zaznaczył, że to, co na spotkaniu dwa dni później, 14 sierpnia, przedstawił mu ówczesny szef Biura Mariusz Kamiński jako kompromitujące dla Zbigniewa Chlebowskiego rozmowy o ustawie hazardowej, później okazały się rozmowami na inny temat.
Premier podkreślił, że fragmenty z podsłuchów rozmów Chlebowskiego z biznesmenem branży hazardowej Ryszardem Sobiesiakiem zostały "skomponowane" w materiale CBA. Chodzi o słynny już fragment podsłuchu z rozmowy Sobiesiaka z Chlebowskim, w którym padają słowa "na 90 proc. Rysiu załatwimy". Jak się okazało, wypowiedź ta nie dotyczyła prac nad projektem nowelizacji ustawy hazardowej, a sprawy przedłużenia pozwolenia na działalność jednej firmy hazardowej Sobiesiaka.
"Dlaczego o tym mówię? Na pytanie, czy analiza była dla mnie wiarygodna - odpowiadam: nie. Między innymi dlatego, że zwrócono moją uwagę, pan minister (Jacek) Cichocki zwrócił uwagę, że jest dość oryginalnie skomponowana - to znaczy jest opis interpretacyjny i wybrane fragmenty podsłuchów. Więc był to w tym sensie materiał osobliwy" - powiedział szef rządu.

Nie było polecenia pisania nowej ustawy, była troska o społeczne i finansowe skutki zmian

 
Premier Donald Tusk powiedział, że sprawa nowelizacji ustawy hazardowej pojawiła się na spotkaniu 30 lipca 2009 r. w kontekście możliwych dodatkowych wpływów budżetowych. Zaznaczył jednak, że nie wydał polecenia przygotowania projektu nowej ustawy.
- Nie było zadania: „przygotujcie projekt nowej ustawy”. Była intencja, że być może będziemy przygotowywali nową ustawę bardziej restrykcyjną, ale musimy zdobyć więcej informacji - powiedział Tusk.
Premier tłumaczył, że - na spotkaniu 30 lipca, w którym wziął udział także szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Michał Boni oraz wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska - chodziło mu o informacje dotyczące przepisów europejskich w kwestii hazardu, rozwiązań w innych krajach UE dotyczących dopłat lub podatku oraz informacji na temat zagrożeń związanych z rozwojem rynku automatów do gier.
Jak zaznaczył, 30 lipca - tak jak wiele razy wcześniej - rozmawiał ze swoimi współpracownikami o budżecie. Premier zeznał, że pojawiła się na tym spotkaniu informacja, że jedną z ustaw, które może wywołać pozytywne skutki dla budżetu, jest ustawa hazardowa.
Wtedy - relacjonował premier - doszło do "dość długiej dyskusji" na ten temat. Tusk mówił, że pytał o to, co takiego działo się w Ministerstwie Finansów przez ostatnie lata, że państwo nie zarabia na tym sektorze. Jak zaznaczył, rozmowa toczyła się wokół tego, czy hazard może być dużym dostarczycielem środków do budżetu i czy rozwiązania, które doprowadziłby do rozwoju branży, nie wywołałoby negatywnych skutków społecznych.
Szef rządu podkreślał, że nie przewidywał wówczas wizyty Mariusza Kamińskiego, podczas której - dwa tygodnie później, 14 sierpnia - dostał informację o akcji CBA dotyczącej kontaktów z biznesmenami z branży hazardowej z politykami PO, bo - jak zaznaczył - ówczesny szef Biura nie informował go o sprawach, które prowadził.
- Patrząc wstecz, część państwa mówi: „co za dziwny zbieg okoliczności”. Jeśli spojrzymy zgodnie z logiką, a więc najpierw na początek do końca sprawy, a nie z punktu widzenia końca sprawy do początku, to nie ma nic dziwnego, że w sytuacji, kiedy spotykam się z moimi ministrami i tematem jest m.in. ustawa hazardowa, że zadaję takie pytania, które pojawiają się w przeszłości wielokrotnie - mówił Tusk.
Premier odniósł się też do tezy, że Kamiński musiał bardzo szybko zawiadomić go o nieprawidłowościach w pracy nad projektem nowelizacji ustawy hazardowej, bo już niedługo weszłaby ona w życie. Tusk ocenił, że nie jest prawdziwą teza, że już na początku sierpnia trzeba było coś nagle zrobić, bo nowela miała szybko wejść w życie.
Tusk podkreślił, że nie miał subiektywnego uczucia, "że coś nadzwyczajnie szybko zdarzy się z tą ustawą", bo - jak mówił - proces legislacyjny w Polsce trwa długo, jest nastawiony na wiele etapów kontroli, m.in. jest kluczowa z jego punktu widzenia narada przed posiedzeniem rządu, na której jest mowa o projektach, a później samo posiedzenie rządu.

 

Burzliwe spotkanie z Kamińskim 16 września


Premier Donald Tusk powiedział, że tematem jego spotkania 16 września 2009 r. z ówczesnym szefem CBA Mariuszem Kamińskim stała się "Bardzo burzliwa" – tak nazwał premier Tusk reakcję Kamińskiego na postawienie mu zarzutów przez prokuraturę. Ta sprawa byłą tematem spotkania premiera z szefem CBA 16 września 2009 roku.
Chodzi o zarzuty postawione Kamińskiemu przez prokuraturę w Rzeszowie w sprawie przekroczenia uprawnień w ramach działań CBA w sprawie tzw. afery gruntowej.
W spotkaniu 16 września uczestniczył też sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych Jacek Cichocki.
"W mojej pamięci to spotkanie odbiło się przede wszystkim swoim finałem, ponieważ w trakcie tego spotkania - ono zresztą długie nie było - minister Kamiński sformułował wobec mnie, czy także prokuratury, bardzo poważne zarzuty" - powiedział Tusk. Jak zeznał, były to bardzo emocjonalne zarzuty, z których wynikało, że "Kamiński jest przekonany, że prokuratura pracuje i formułuje wobec niego zarzuty po to, by on nie mógł dokończyć sprawy, o której poinformował premiera 14 sierpnia" (afery hazardowej).
Jak mówił Tusk, Kamiński jednoznacznie wskazał na zależność między zarzutami, jakie mu stawia prokuratura ws. afery gruntowej, a sprawą hazardową. Premier mówił, że był zaskoczony taką jednoznacznością i dlatego zapytał Kamińskiego, skąd ma takie przekonanie. Kamiński - relacjonował Tusk - odparł, że ma tę wiedzę od prokuratora, który miał w opinii Kamińskiego takim naciskom podlegać. Podał także premierowi jego nazwisko. Z materiałów opublikowanych w październiku przez kancelarię premiera wynika, że chodzi o prokuratora Bogusława Olewińskiego.
Jak mówił Tusk, bezpośrednim efektem tego spotkania było wezwanie przez niego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Andrzeja Czumy i polecenie mu, by "sprawę natychmiast osobiście wyjaśnił". Premier zeznał, że Czuma poinformował go, iż prokurator wskazany przez Kamińskiego "zaprzeczył w sposób kategoryczny, aby kiedykolwiek ulegał jakimkolwiek naciskom".
Jak ocenił szef rządu, spotkanie z Kamiński zakończyło się dramatycznie. "Uświadomiłem ministrowi Kamińskiemu, że formułuje bardzo poważne zastrzeżenia i zarzuty - tym bardziej, że z mojego punktu widzenia one miały absurdalny charakter, ale nie zmienia to faktu, że miały bardzo poważny wymiar; to były ciężkie oskarżenia" - powiedział Tusk. Jak dodał, po spotkaniu Kamiński poprosił go o urlop, na co on się zgodził.
Premier zaznaczył, że na tematy związane z hazardem nie rozmawiano podczas tego spotkania długo. "Jeśli dobrze pamiętam, to w tym materiale, który 16 września był przedmiotem rozmowy, pojawiły się pierwsze sugestie czy informacje o tzw. przecieku. Ale to nie było przedmiotem jakiejś dłuższej rozmowy; nie przypominam sobie jakiejś istotnej wymiany zdań w tej kwestii z panem ministrem Kamińskim" - powiedział Tusk.
Premier był pytany czy przed spotkaniem z Kamińskim zapoznał się z analizą CBA na temat przecieku. Tusk relacjonował, że materiał ten wpłynął przed weekendem i wówczas Cichocki poinformował go tylko, że powinien zapoznać się z tym materiałem w nadchodzącym tygodniu. "Minister Cichocki uznał - zresztą uważam, że zasadnie - że mogę z tym materiałem zapoznać się na początku przyszłego tygodnia" - zeznał premier.
Jak mówił, okazją do zapoznania się z tym materiałem i rozmowy na jego temat miało być właśnie spotkanie 16 września po posiedzeniu Kolegium ds. Służb Specjalnych.

A na Tuska ciągle nic nie ma

 
- Ciągle brakuje dobrej, mocnej tezy, która trafi Tuska. Do dziś nie znajdujemy materii tego przestępstwa. Do dziś nie rozumiem, na czym miałby polegać ponury efekt tego ponurego przecieku - mówił Donald Tusk - Nawet gdybym chciał, nie mogę pomóc wam udowodnić tej absurdalnej tezy. Nie chcę udowadniać, że moje postępowanie jest idealne. Ale uważam, że to obrzydliwe, że chce się w komisji przepchnąć apetyczną tezę moich oponentów politycznych – stwierdził premier Tusk.

 

Nie byłem źródłem przecieku

 

Franciszek Stefaniuk (PSL) zapytał wprost Donalda Tuska, czy był źródłem przecieku w tzw. aferze hazardowej. "Nie" - odparł premier.  

 

j/pap

Ludzie Platformy Obywatelskiej

Sonda

Regionalne serwisy PO

Biuro Krajowe PO, ul.Andersa 21, 00-159 Warszawa
tel.: (22) 635-78-79, (22) 831-55-07
fax: (22) 635-76-41
Redakcja serwisu PLATFORMA.ORG
ul. Marszałkowska 87 lok. 85
tel.: (22) 402 42 01 wew 118
www@platforma.org
Instytut Obywatelski PO RP
ul. Marszałkowska 87 lok. 85 00-683 Warszawa
tel. (22) 402 42 01 wew 116
fax (22) 402 42 01 wew 113
instytutobywatelski@platforma.org